Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
"Uczenie się nie jest efektem nauczania.
Uczenie się jest efektem działania podejmowanego przez tego, który się uczy".
John Caldwell Holt
© Wszelkie prawa w zakresie kopiowania i upowszechniania zamieszczonych na tym blogu tekstów i zdjęć w celach publicznych są zastrzeżone. Teksty i zdjęcia nie mogą być publikowane i powielane bez pisemnej zgody autorki.
Jeśli chcesz coś skopiować proszę napisz do mnie: m.m.kosicka@gmail.com
Natomiast w zaciszu domowym ze wszelkich pomysłów, metod, sposobów korzystajcie proszę do woli :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Montessori - edukacja religijna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Montessori - edukacja religijna. Pokaż wszystkie posty

29 listopada 2014

Adwent - coś dla małych i dla dużych.

Tegoroczny czas oczekiwania na Narodziny Pana oprócz zapalenia pierwszej świecy adwentowej rozpoczniemy czytając książkę "Dobre postanowienia" (klik) Katarzyny Filipek-Herniczek. Przygotujemy, tak jak jej bohaterowie, listę dobrych rzeczy, dobrych czynów, dobrych gestów i spróbujemy wcielić je w nasze życie.
Tymi dobrymi postanowieniami, które uda nam się zrealizować przyozdobimy tort dla Pana Jezusa. Wszyscy razem: i dzieci, i rodzice. Symbolizować je będą świeczki, ozdoby tortowe typu perełki i gwiazdki, oraz prezenty. Oczywiście nikt nikogo tu sprawdzał nie będzie. Każdy sam w swoim sercu, podczas wieczornej modlitwy, będzie ofiarowywał swój prezent dla Dzieciątka. Ozdabianie tortu będzie tylko taką bardziej namacalną formą z myślą o młodszych pociechach. Wydaje mi się jednak, że też starsze rodzeństwo i my sami zmobilizujemy się do pracy nad sobą dzięki niej.
Ponieważ każdy będzie wymyślał Dobre postanowienia, nasze czyny będą na miarę nas samych. Wtedy jest większa szansa, że rzeczywiście uda nam się coś zmienić w naszym życiu..

Tort bez ozdób wygląda tak:


Wydrukowałam go w formacie A2. 
Przyozdobimy go świeczkami i prezentami, 
które razem z tortem możecie znaleźć na tej stronie (klik).

Z moim napisem możecie ściągnąć taki tort różowo-pomarańczowy lub zielono-niebieski (j.w.).
 Załączam również zmniejszone świeczki (klik), prezenty (klik) oraz ozdoby (klik).

Planujemy też rozpocząć przygodę z Drzewem Jessego. Mówiąc w skrócie, jest to poznawanie drzewa genealogicznego Jezusa Chrystusa. Czytając Pismo Święte poznajemy rodowód, przodków naszego Zbawiciela. Więcej przeczytacie tutaj lub tutaj i tutaj.Jest to ciągle jeszcze mało powszechna metoda przygotowywania się do świąt w Polsce, za to niezmiernie popularna w Stanach.
Ponieważ znam nas, nasze roztrzepanie, wieczorny rozgardiasz (a tylko wieczorem jest szansa wspólnego, dłuższego spotkania) teksty z Pisma Świętego nie będą długie. Skupimy się na jednym, głównym wersecie i w miarę możliwości, potrzeb i sytuacji, tudzież sprzyjających okoliczności, będziemy go rozszerzać.. Czytając Słowo Boże. Także w formie bardziej przystępnej dla dzieci czyli po prostu z Biblii dla dzieci. Mamy ich paręnaście, wiec jest w czym wybierać. Wychodzimy z założenia, znając nas, żeby coś zapamiętać, treści nie może być zbyt wiele.. ;)

Będziemy korzystać z gotowych ilustracji. Każdy obrazek jest przypisany na jeden dzień adwentu, odnosi się do konkretnego fragmentu Słowa Bożego. Znajdziemy też na nim jedno zdanie z Pisma Świętego i adres do niego. Obrazki powycinam, przykleję na tekturce lub sztywniejszej kartce. Dzieci będą je codziennie kolorować, każdego dnia ktoś inny. W ten sposób stworzymy nasze pierwsze Drzewo Jessego. Zdjęcia z realizacji wkrótce :)


Są to darmowe kolorowanki do książki dla dzieci  
"Unwrapping the Greatest Gift" - "Rozpakowując najwspanialszy prezent" 
Ann Voskamp, 
mamy (jak przed chwilą doczytałam!) edukującej domowo szóstkę dzieci :)


Ilustracje urzekły mnie zupełnie, jak i cały projekt przepięknie dopracowany i pomyślany.
Kiedy zajrzałam do środka książki, zachwyciłam się. Możecie ją obejrzeć na stronie amazona (klik).



By móc skorzystać z darmowych ilustracji trzeba kliknąć zakładkę Free Gifts na samej górze, po prawej na tej stronie (klik) :) Są różnej wielkości, po sześć, cztery lub jedną na kartce A4.


Dla Rodziców polecam również adwentowe słuchowisko "Plaster miodu" 
Ojca Adama Szustaka, dominikanina, dostępne na FB (klik) oraz tu (klik).


Na zakończenie rozważanie Jacka Święckiego opisującego Adwent w kontekście bajki "Kwiat paproci".

Kwiat paproci jest bajką dość okrutną. Jej bohater, pokonując strach i przeróżne widziadła broniące dostępu do tajemnego miejsca w puszczy, zrywa w noc świętojańską kwiat mający dąć mu wszelkie bogactwa, władzę i powodzenie w życiu. Pod tym jednak warunkiem, że zdobytym szczęściem z nikim się nigdy nie podzieli... No i przygoda kończy się katastrofą: bohater zostaje tyranem przeklinanym przez wszystkich i umiera nieszczęśliwy. Ja przynajmniej taką wersję bajki czytałem w dzieciństwie.

Współczesna wersja opowieści jest nieco inna: rynek zalany jest książkami i broszurkami o sukcesie. Wszystko co ci potrzeba możesz odnaleźć w sobie, trzeba tylko pokonać strach przed nieznanym, a oto odkryjesz, ze w tobie samym drzemie olbrzym, który tylko czeka na okazje, by się ujawnić. Możesz być szczęśliwy, dorobić się niemal z dnia na dzień, osiągnąć upragnione stanowisko, miłość itp. itd. I co najciekawsze niektóre zdecydowane na wszystko osoby rzeczywiście do tego dochodzą. Niestety wiele z nich kończy w podobny sposób co bohater bajki o kwiecie paproci. A co do szczęścia, Napoleon umierając na wyspie Świętej Heleny wyznał ponoć, iż był w życiu szczęśliwy tylko przez 6 dni!

Adwent to jednak niezupełnie podobna bajka. Adwent to czas oczekiwania na owego dziwnego Mesjasza, który wcale człowiekiem sukcesu nie był i nie będzie. "Jesus-Christ Super-Star" zawsze się źle dla Kościoła kończy. Adwent to czas oczekiwania, aż Jezus z Nazaretu urodzi się w mało schludnej stajni mojego serca. I którego obecność przepełnia szczęściem, choć nie eliminuje cierpienia.

Tak: Amen. Jam jest Alfa i Omega, mówi Pan,
Bóg Który jest, Który był i Który PRZYCHODZI,
Wszechmogący.

Wszechmogący, gdyż miłość, którą nam przynosi w darze "wszystko może".



Dobrego Adwentu!


ps. By poczytać o naszych wcześniejszych pomysłach, kliknijcie na etykietę Adwent po prawej stronie


24 września 2014

Jak organizować naukę w edukacji domowej - ukłon w stronę Marii Montessori

Ostatnio u nas tylko o owadach można przeczytać.. i to nie koniec insektowych tematów ;) Mam jeszcze w zanadrzu przynajmniej trzy posty o tych, jakże wdzięcznych, stworzeniach :).
Ale nie tylko robaczkami się zajmujemy. Robimy też takie "zwykłe" rzeczy. Liczymy, uczymy się literek, powtarzamy dzielenie pod kreską, ćwiczymy precyzyjną pracę rączek czyli ładnie mówiąc motorykę małą. Malujemy, rysujemy, lepimy. Poznajemy wulkany i kontynenty, czytamy o historii sztuki, wielkich malarzach i tworzymy nasze pierwsze prace różnymi stylami artystycznymi.
Trochę taki misz masz, można by powiedzieć. I rzeczywiście łatwo tutaj o "bałagan tematyczny". W takim podążaniu za potrzebami pociech łatwo mogą umknąć niektóre dziedziny nauki, równie cenne i potrzebne. Do tej pory posługiwałam się takim klasycznym, szkolnym podziałem. W klasach I-III mamy tzw. nauczanie zintegrowane, jednak możemy wyróżnić podział na matematykę i polski - zmieszany ze wszystkim innym nota bene. Bo dzieci  w nauczaniu zintegrowanym uczą się matematyki i polskiego i historii i geografii i przyrody i kultury i.. można by tak wymieniać długo wszelkie dziedziny humanistyczne. Od klasy czwartej dochodzą dodatkowe przedmioty: historia i przyroda. Muzyka, język angielski (także inne języki obce) oraz religia już od pierwszej klasy występują samodzielnie. O wychowaniu fizycznym nie wspominając ;)
Dla uczniów może to i łatwiej, ale dla rodziców ED - trudniej. Zwłaszcza mających chaos w głowie przy próbie zapanowania nad wymaganiami (wg. podstawy programowej), a podążaniem za dziećmi, jak to jest u mnie.

W naszej domowej szkole uczy się trójka dzieci (zaraz będzie czwórka), każde w innym wieku, w związku z tym z innym czasem koncentracji uwagi i innymi zdolnościami manualnymi, z innymi potrzebami i zainteresowaniami, i takie szkolne podziały (lub ich brak ;)) nie sprawdzają się. Nasza edukacja domowa nie polega na podążaniu za podręcznikami, czyli "kopiowaniu" tego, co dzieci robią w szkole. A ucząc się stricte z podręczników, tak to by niestety wyglądało. Chcę by nasza nauka była zindywidualizowana i dostosowana do potrzeb i rozwoju każdego dziecka. Naprzeciw wychodzi mi tutaj pedagogika Marii Montessori, którą jak już pisałam, co raz bardziej się fascynuję, a przede wszystkim coraz intensywniej zaczynam stosować jej zasady w naszej szkole domowej.
Bardzo podoba mi się montessoriański podział pracy. Obejmuje on holistycznie, w bardzo prosty sposób, podstawowe dziedziny rozwoju poznawczego człowieka. Możemy wyróżnić 5 ( lub jak ja 6 ;)) głównych działów:
  1. Edukacja praktyczna
  2. Edukacja sensoryczna
  3. Edukacja matematyczna 
  4. Edukacja językowa
  5. Edukacja kosmiczna 
  6. Edukacja religijna
Nie jestem specjalistą pedagogiki Marii Montessori, a w literaturze i internecie można znaleźć różne świetne opracowania tych zagadnień (np. tu i tu). Jednak dla osób, które po raz pierwszy zapoznają się z tą metodą, pozwolę sobie pokrótce opisać, co mniej więcej zawierają poszczególne działy - w moim rozumieniu ;)

Edukacja praktyczna to nauka praktycznych umiejętności życiowych. Zaczynamy tutaj od tak podstawowych spraw, jak mycie rąk i czesanie włosów, poprzez zawiązywanie butów, zapinanie koszuli czy cięcie nożyczkami. Dochodząc do co raz bardziej skomplikowanych umiejętności, jak gotowanie czy na przykład stolarka. Są to na początku zwykłe codzienne czynności, które każde dziecko wykonuje i uczy się doskonalenia tych zdolności w sposób naturalny w środowisku w jakim się znajduje. Jednak w pedagogice Montessori zakres tych czynności jest znacznie bardziej rozszerzony niż zazwyczaj w przedszkolach czy po prostu w domu. Są też przygotowane specjalne pomoce naukowe pomagające ćwiczyć precyzyjność wykonywanych działań, jak np. ramki do ćwiczenia różnych sposobów zapinania. Na szczęście większość takich pomocy możemy przygotować dzieciom sami i ćwiczyć z nimi przelewanie wody, przesypywanie grochu czy fasoli z jednej miski do drugiej za pomocą łyżki czy uczyć się składania (u nas akurat) najpierw ściereczki kuchennej, następnie ubrań. Więcej przeczytacie tutaj.

Edukacja sensoryczna to kształcenie i uwrażliwianie zmysłów. Dzieci uczą się rozpoznawania różnic w strukturze przedmiotów i fakturze tkanin: szorstkie/gładkie, miękkie/twarde, lekkie/ciężkie, ciepłe/zimne, stopniowania tych różnić: bardziej szorstkie/mniej szorstkie/najbardziej szorstkie. Poznajemy różnice w rozmiarach i kształtach, kolorach i ich odcieniach, dźwiękach, zapachach i smakach. Wszelkie ćwiczenia z tego zakresu mają na celu pobudzanie i rozwój wszystkich pięciu zmysłów. Również tutaj metoda Montessori proponuje szereg specyficznych pomocy jak: różowa wieża, brązowe schody, czerwone belki i inne (klik).

Edukacja matematyczna, jak każdy się domyśla, to po prostu matematyka. Zaczynając od prostego liczenia od 0 do 10, poprzez system dziesiętny, liczenie do 100 i poznawanie tzw. dużych liczb, dochodzimy do arytmetyki, algebry i geometrii. Wprowadzeniem do tego działu są edukacja sensoryczna, która zapewnia podstawę do rozumienia pojęć, poprzez wyjście od konkretu, by dojść do abstrakcji oraz edukacja praktyczna ucząca koordynacji i precyzji ruchów. Używa się tutaj kolorowych beleczek, szorstkich cyfr, tablic do liczenia i innych (klik).

Edukacja językowa kojarzy nam się oczywiście z językiem polskim czyli nauką pisania i czytania, następnie gramatyką i ortografią, zasadami interpunkcji, by dojść do kształcenia literackiego. Maria Montessori proponuje nam tutaj również specyficzne pomoce (klik) pobudzające zmysły dziecka i umożliwiające naukę językową w latach o wiele wcześniejszych niż w klasycznej szkole.

Edukacja kosmiczna,w jej zakres wchodzi bardzo wiele dziedzin nauki, głównie nauk przyrodniczych jak: biologia (botanika i zoologia), geografia, astronomia, nauka o Ziemi, jak i nauk humanistycznych: historia, kultura i sztuka. Ten dział ma szczególne znaczenie w koncepcji Montessori, gdzie wychowanie dziecka ma pomagać mu w rozumieniu wszechświata jako całości oraz pojmowaniu siebie jako jego części mającej istotny wpływ na wygląd całego świata. "Wszystkie byty są częścią uniwersum i są wzajemnie powiązane, by stworzyć wielką jedność" ."Z tych powiązań biorą się zadania kosmiczne polegające na wykonywaniu przez każdy byt swojego własnego wkładu w przekształcanie świata jako dokańczaniu dzieła stworzenia".(cyt. za klik).
Jest to zdecydowanie mój ulubiony dział, chociaż w miarę doświadczania montessoriańskich pomocy i  metod nauki M.M. z zakresu innych dziedzin edukacji zaczynam się nimi również zachwycać.
Zakres pomocy w edukacji kosmicznej jest też większy (botanika - klik, zoologia - klik, geografia - klik).

Edukacja religijna jest w koncepcji Montessori włączana w edukacje kosmiczną, gdzie rozumienie wszechświata i sił natury nim kierujących są pochodzenia boskiego."Świat jest dziełem Bożego stwarzania, które dokonuje się wciąż, jest procesem, nieustannie ewoluuje, a siłą kierującą ewolucją jest miłość". Ja, biorąc pod uwagę nasze potrzeby, klasyfikuję ją oddzielnie.

Pomoce Montessori są dosyć drogie, by nie napisać, że bardzo drogie. Jak na przeciętny budżet domowy zdecydowanie ciężko jest kupić oryginalne wyposażenie, jakie możemy znaleźć w przedszkolach czy szkołach Montessori. Na szczęście wiele z nich można zrobić samodzielnie, metodą domową. Rodzice i nauczyciele z całego świata pracujący w tym nurcie są niezmiernie pomysłowi i w sieci możemy znaleźć wiele inspiracji, jak w tani i prosty sposób przygotować materiały mające zastąpić czy spełniać tą samą role, co oryginalne pomoce montessoriańskie.
Na rynku pojawia się również coraz większa oferta prywatnych, małych wykonawców takich edukacyjnych akcesorii. Ja również próbuję sama tworzyć niektóre z nich i będę się starać pisać o tym na blogu.

Mamy także wielką przyjemność korzystać z Dziadkowych Pomocy. Są wspaniałe! Bardzo dziękujemy.

Niektórych materiałów jednak nie da się tak do końca zastąpić czy stworzyć metodą domową. Każdy musi ocenić sam, w co warto zainwestować, a co można wykonać samemu lub z pomocą rodziny :). Babcie, Dziadkowie i Tatusiowie są tutaj niezastąpieni!

Od kiedy można zacząć taką edukację? Bardzo wcześnie. Dzieci są niezmiernie ciekawe świata i bardzo szybko się uczą.

Ta włoska lekarka zaobserwowała u dzieci specyficzne fazy wrażliwości dla określonych zdolności. Są to okresy wyjątkowej chłonności umysłu dla danych umiejętności. Umożliwiając dziecku pracę zgodnie z fazą sensytywną, w jakiej się znajduje, pozwalamy na uzyskanie maksymalnych efektów nauki, jakie człowiek w tym okresie może osiągnąć. Jak pisze twórczyni metody "od tego czasu wszystko staje się dla niego (dziecka) łatwe, żywe i zachwycające". Gdy minie ten szczególny okres, osiągnięcia stają się wynikiem żmudnej pracy, związanej z większym wysiłkiem i nakładem siły woli. Ten czas największego potencjału rozwojowego danej funkcji, psychicznej czy fizycznej, umożliwia jej wykształcenie w jak najpełniejszy sposób.

Świetne rozwiązania zastosowania metodyki Montessori podsuwa Maja Pitamic w swojej książce "Naucz mnie samodzielności opisując w niej, jak w prosty, domowy sposób przygotowywać zajęcia i pomoce metodą włoskiej pedagożki.
Inna książka warta polecenia to "Radosne dziecko. Niezbędnik Montessori od narodzenia do trzech lat" Susan Stephenson, która jest do pobrania za darmo tutaj.
Ostatnio pojawiła się też na rynku perełka, wspaniała książka samej twórczyni metody "Odkrycie dziecka" Wydawnictwa Palatum. Z przedmowy dr Małgorzaty Mikszy do pierwszego polskiego wydania: W przedmowie do trzeciego wydania włoskiego Maria Montessori, po raz kolejny podkreśliła, że w podejmowanych przez nią badaniach zależało jej na wnikliwym, naukowym poznaniu dziecka i życiu w pokoju, a nie na stworzeniu nowej metody edukacyjnej. Problemy, jakie ma do rozwiązania ludzkość, to głównie pokój i jedność. "Można to osiągnąć tylko poprzez zwrócenie swej uwagi i poświęcenie energii na odkrywanie dziecka i na rozwijanie wielkiego potencjału osobowości ludzkiej w okresie jej kształtowania".
Bardzo aktualne.., chyba każdy się ze mną zgodzi.

Do tej pory na polskim rynku była dostępna tylko jedna (sic!) pozycja pisana przez samą Montessori "Domy dziecięce" przetłumaczona na język polski w 1913 roku. Autorka zawarła w niej zarys teorii swojej metody oraz opisała materiał rozwojowy i instruktaże do pracy z pomocami.

Miało być krótko, wyszło dłuuugo ;) Wybaczcie. Mam nadzieję, że Was nie zanudziłam.. Chyba potrzebowałam uporządkować tą wiedzę w swojej głowie. Jeśli popełniłam jakieś błędy lub zauważyliście jakieś nieścisłości, piszcie koniecznie. To dla mnie ważne i pomocne. Z góry dziękuje za wszelkie uwagi i podpowiedzi.

18 maja 2014

Grób Pana Jezusa - c.d. wielkopostnych twórczości

W tym roku (tak jak i dwa lata temu) zrobiliśmy grób Pana Jezusa sami w domu. Tym razem korzystaliśmy z zupełnie innych materiałów.

Wykorzystaliśmy:
szklankę i talerz



kamienie




watę



i rzeżuchę.


Już się domyślacie, jak powstał nasz grób? :) 
Ania wyłożyła talerz watą, następnie położyła na nim bokiem szklankę, którą również obłożyła watą. Potem wszystko dokładnie zmoczyła wodą.


Następnie przygotowałam miseczkę z wodą, łyżkę i rzeżuchę.



Rzeżucha powędrowała do miseczki w celu dokładnego namoczenia.


Kolejną czynnością było równomierne rozprowadzenie namoczonej rzeżuchy na mokrą watę.


Kamienie tworzyły ścieżkę, by w zapale twórczym nie pokryć jej również ziarenkami.

A tak wyglądał efekt końcowy.





Rzeżuchę trzeba codzienne podlewać. Najlepiej spryskiwaczem, ponieważ strumień wody może zmienić jej położenie. Dlatego wcześniej została ona dobrze namoczona i rozłożona na wilgotnej wacie, by uniknąć dziur powstałych przy podlewaniu strumieniem, a nawet strumyczkiem wody.
Pierwszego dnia podlewaliśmy tylko raz, a wkolejne dni już dwukrotnie.

Tak wygląda dwudniowa rzeżucha podczas akcji "podlewanie".



Po czterech dniach - w Wielki Czwartek. 
W tle praca plastyczna przedstawiająca Zmartwychwstanie Pańskie.


Tak wyglądał pusty już grób w poranek Niedzieli Wielkanocnej w otoczeniu poświęconych pokarmów i ziarenek wielkopostnych (tradycyjnie już przez nas robionych), które symbolizują dobre uczynki dzieci. A ziarenka przemieniły się Miłosierdzie Boże. Ale o tym więcej w kolejnym poście :)





Palma Wielkanocna - najprostsza

Jak zwykle z "lekkim" a nawet (duuużym ;)) poślizgiem, ale co tam. Ku potomności ;)

Już od trzech lat samodzielnie wykonujemy Palemki Wielkanocne. Dzieci mają wielką frajdę i są z nich bardzo dumne, nie ma również stresu, czy przypadkiem nie wykupią wszystkich pod Kościołem ;)

Zwykle w tygodniu poprzedzającym Niedzielę Palmową w większości kwiaciarni lub na bazarkach, targach etc. dostaniemy wszelki potrzebny asortyment. Dla nas niezbędne są "bazie" czyli gałązki wierzbowe oraz bukszpan. Wszelkie suszone trawy, zboża, czy inne rośliny są dodatkami. Robimy też ozdoby z krepiny, wstążek czy papieru. Można też inaczej - wszystko z suszonych roślin i kwiatów - ale to już wyższa szkoła jazdy. Jeszcze do niej nie dojechaliśmy.. ;)

Uwielbiam zapach bukszpanu, który roznosi się w całym domu. Wtedy od razu "czuć", że zbliżają się święta. W tym roku było prościej - bukszpan mogliśmy zerwać z własnego ogródka. I nie musiałyśmy go później podkradać z palemki do ozdabiania święconki ;) Wystarczyło pójść do ogrodu.
Bukszpan jest rośliną zimozieloną i z powodzeniem można też hodować go sobie w donicy na balkonie. Należy wtedy pamiętać o regularnym podlewaniu i nawożeniu. Tu znajdziecie więcej informacji. Będzie miłą ozdobą na lata - nawet w zimie :).

Tak wyglądały rośliny wykorzystane przez nas w tym roku:





W oczekiwaniu na główną twórczynię..


Najpierw Ania wybierała gałązki wierzbowe oraz kolorowe zboża i łączyła je ze sobą za pomocą nitki. Później dodawała gałązki bukszpanu i ponownie wiązała całość nitką. Dół palemki wykańczałyśmy kolorową wstążką. 



Następnie przystąpiłyśmy do zrobienia kwiatków z bibuły (krepiny) - za inspirację i przypomnienie dziękuję pani sąsiadce :) Pamięć krótka jest - a przecież już takie kwiatuszki robiłyśmy o tutaj.

W tym roku używałyśmy: krepiny w dwóch kolorach, patyczków higienicznych do uszu oraz nici.


Na główce patyczka owijamy kawałek krepiny, który będzie środkiem kwiatka. Następnie wkoło naszego środka lekko marszcząc owijamy "płatki" - czyli pasek krepiny odpowiednio ponacinany, następnie całość związujemy nitką. Tutaj znajdziecie podobny sposób (a nawet lepszy, bo wypróbowany w zeszłym roku) owijania całości na kolorowym druciku, ale sposób przycinania bibuły jest taki sam. W sieci jest również wiele innych inspiracji - wystarczy poszukać :) Przykładowe są tu, tu i tutaj.
Innym naszym sposobem jest zawijanie odpowiednio przyciętej i wystrzępionej krepiny na wykałaczce, na końcu bibułę mocujemy nitką.
Zdjęć z produkcji mamy niewiele, ponieważ rozładowała się nam bateria w aparacie...
Ale z dnia następnego są ;)


A tutaj szczęśliwa córcia z nagrodą pod pachą.

Zapytacie, a skąd nagroda? Z naszej nowej parafii! Dzięki informacji naszej miłej pani sąsiadki (za co ponownie dziękujemy) dowiedzieliśmy się, że odbywa się tutaj coroczny konkurs palm wielkanocnych. Nasza Ancia znalazła się ze swoją palmą w nagrodzonej dziesiątce. Zajęła piąte miejsce ku uciesze całej rodziny :) 

15 marca 2014

Kalendarz wielkopostny ze świętymi dla dzieci starszych

Wielki Post już dawno się zaczął, ale wrzucam na przyszły rok lub dla spóźnialskich w myśl zasady lepiej późno niż wcale :)

Założenie było takie, by świadectwo życia świętych i błogosławionych zmieniało także nasze życie, inspirowało, dodawało otuchy i odwagi.

Na wielkim bristolu narysowałam kształt jajka i wycięłam go.



Później starałam się jajo przyozdobić jak pisankę, zostawiając miejsce na numerki.
Co tam wystawało przy naklejaniu, odcinałam.

Numerki zrobiłam w Power Poincie, 
następnie wydrukowałam każdą stronę "prezentacji"na kartce innego koloru i wycięłam.
Tutaj link do numerków
(przy podglądzie może się wydawać, że numerki się porozjeżdżały
ale po ściągnięciu pliku będzie ok).

Końcowy efekt wyglądał tak.


Nasz kalendarz jest dosyć duży, co widać poniżej.


 Karteczki z numerkami smarowałam klejem tylko na górze i na dole, tak by w środku była przerwa, w którą można wsunąć karteczkę z imieniem świętego na dany dzień.


Każdego dnia (oprócz niedzieli, wtedy nie pościmy i tego dnia nie zaliczamy do wielkiego postu) dzieci wyciągają imię jakiegoś świętego. Potem czytamy sobie o tej osobie lub oglądamy o niej krótki film lub prezentację (zależy, co ciekawego i dostosowanego dla dzieci uda mi się znaleźć). Następnie inna osoba przykleja podobiznę świętego.


W dniu dzisiejszym nasz kalendarz wygląda tak :)



I pamiętajcie, każdy może świętym być :)))


Opowiadając dzieciom o świętych i błogosławionych korzystam z książek oraz internetu. Nie wszystko się nadaje dla chłopców, zwłaszcza zbyt długa forma, wtedy szukam prostszego przekazu lub skracam i więcej opowiadam własnymi słowami. Ania korzysta ze wszystkich załączonych tutaj źródeł.

Książki:
"O polskich świętych dzieciom" Ewa Skarżyńska i Piotr Kołodziejski
"Święte dzieci" Sabina Bober
"Kwiatki świętego Franciszka" Wyd. Klub Książki Katolickiej

Linki do tekstów i filmów, które do tej pory wykorzystaliśmy:
Św. Dominik Savio: film, tekst, program Ziarno
Sł. Boża Antonietta Meo: tekst, Mały Gość
Św. Franciszek z Asyżu: film o życiu, film o Wilku, film o ptakach,
Św. Tereska od Dzieciątka Jezus: program Ziarno, tekst w Małym Gościu
Św. Karol Wojtyła, Jan Paweł II: film, program Ziarno
Św. Bernadeta Soubirous: program Ziarno, tekst w Małym Gościu
Św. Faustyna Kowalska: program Ziarno, tekst w Małym Gościu
Św. Agnieszka: film, tekst w Małym Gościu
Św. Filip Neri film,
Św. Teresa z Avila film,
Św. Tomasz z Akwinu film,
Św. Rita film,
Św. Jan Bosko film,
Św. Urszula Ledóchowska
Św. Barbara film,
Św. Ignacy Loyola komiks,
Św. Marcin film,
Św. Anna film,
Św. Albert
Św. Jadwiga Królowa
Św. Ekspedyt

EDIT

Dodatkowe materiały i ostateczny wygląd znajdziecie tutaj (klik).