Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
"Uczenie się nie jest efektem nauczania.
Uczenie się jest efektem działania podejmowanego przez tego, który się uczy".
John Caldwell Holt
© Wszelkie prawa w zakresie kopiowania i upowszechniania zamieszczonych na tym blogu tekstów i zdjęć w celach publicznych są zastrzeżone. Teksty i zdjęcia nie mogą być publikowane i powielane bez pisemnej zgody autorki.
Jeśli chcesz coś skopiować proszę napisz do mnie: m.m.kosicka@gmail.com
Natomiast w zaciszu domowym ze wszelkich pomysłów, metod, sposobów korzystajcie proszę do woli :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą historia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą historia. Pokaż wszystkie posty

5 lipca 2014

Piknik Rycerski

Pod koniec maja mieliśmy przyjemność organizować Piknik Rycerski w naszym ogrodzie. Impreza przeszła nasze najśmielsze oczekiwania, a to dzięki panu Adamowi, który był gwiazdą spotkania. Za co bardzo pragnę tutaj podziękować :) Dziękuję również miłym gościom, a szczególnie naszym wspaniałym sąsiadom, bez których nie byłoby tak komfortowo i smacznie :)))
WIELKIE, WIELKIE DZIĘKUJĘ!

A jak było? Radośnie, upalnie, tłoczno, gwarnie, ciekawie, pysznie (dziękuję jeszcze raz wszystkim za wkład kulinarny), inspirująco, edukacyjnie, empirycznie, a przede wszystkim historycznie i neurodydaktycznie ;).
Pan Adam poczęstował nas naprawdę dużą dawką wiedzy na temat Średniowiecza, wieku  XV-tego i XVII-tego. I można ją było poczuć i dotknąć!

Na początku do specjalnie zbudowanego namioto-szałasu zaproszone zostały wszystkie dzieci - i te małe i te duże - by zapoznać się z przedmiotami użytku codziennego "z dawnych czasów". Pan Adam występował w stroju żołnierza piechoty wybranieckiej autoramentu węgierskiego. Piechota owa została zorganizowana na wzór węgierski przez króla Stefana Batorego. Żołnierze rekrutowali się z chłopów ("wybrańców") z dóbr królewskich. Do służby wojskowej powoływano jednego żołnierza z 20 łanów. Chłop zobowiązany do służby w piechocie wybranieckiej zwolniony był od wszelkich danin i powinności, w zamian miał stawiać się na każde wezwanie z własną bronią (rusznica, szabla, siekierka) oraz w mundurze (koloru błękitnego), ponadto raz na kwartał brał udział w obowiązkowych ćwiczeniach. Na zdjęciach pan Adam już bez płaszcza, gdyż upał dawał się we znaki.





Po obejrzeniu ówczesnych przedmiotów użytkowych (liczydło, buty, młotek, garnki, dzbanki, kubki, siekiera, obuwie,itd, itp. - wszystkiego nie jestem w stanie wymienić), przyszła kolej na oczekiwaną przez chłopców broń białą. Po jej prezentacji i omówieniu, nadszedł czas na ćwiczenia praktyczne. Nasz mistrz szermierki uczył zasad fechtunku, prawidłowej postawy i reguł uczciwej walki. Stoczono wiele bitew, mniejszych lub większych, z rodziną tudzież "wrogiem" zza miedzy lub zza biurka ;)





By poznać ducha szermierki warto zajrzeć na stronę Polskiego Związku Szermierczego i zapoznać się z aplikacją na górze strony.

Bitwy trwały długo i burzliwie, w międzyczasie zmęczeni wojownicy mogli się posilić i napoić, umilić czas w miłym towarzystwie dam, by następnie sprawdzić swoje siły w zawodach łuczniczych. Każdy zawodnik mógł skorzystać z rad mistrza łucznictwa, założyć karwasz i poznać techniki strzeleckie rodem z Anglii.



Kolejnym punktem programu było poznanie stroju rycerza z okresu bitwy pod Grunwaldem czyli wiek XV. 
Najpierw zgłosił się ochotnik..

Brawo !!!
Następnie musiał poddać się żmudnemu "wdziewaniu" stroju.. Nie było to wcale łatwe, gdyż części garderoby było wiele. Zmieniała się też ich waga. Każda kolejna część była cięższa.. W końcu to zbroja ;) Pan Adam wszystkie elementy szczegółowo opisywał, pozwalał dotknąć i potrzymać, "zważyć w rękach". Pełna zbroja ważyła około 30-40 kg.






Szczegółowy opis uzbrojenia rycerza z bitwy pod Grunwaldem znajdziecie tutaj
Polecam cały serwis poświęcony uzbrojeniu (klik) użytemu w owej bitwie z 1410 roku, który jest integralną częścią portalu historycznego Wirtualny Grunwald. Znajdziecie tam wiele ciekawych informacji na temat tej słynnej i ważnej dla Polski bitwy.

Na koniec atrakcją było pisanie gęsim piórem i atramentem, dawniej inkautsem, a następnie zalakowanie swojego listu.


 
Dzieci uczyły się, że w dawnych czasach stosowano na listach lakowe pieczęcie, które potwierdzały nienaruszalność korespondencji. Odbite insygnia na laku potwierdzały też tożsamość nadawcy. Lak jest materiałem mający właściwość mięknięcia w podwyższonej temperaturze, aż do postaci półpłynnej oraz zastygania w temperaturze pokojowej. Po zastygnięciu trwale zachowuje kształt, który miał w trakcie obniżania się temperatury. Ma dobrą przyczepność do papieru i materiałów tekstylnych typu płótno, przy czym jest stosunkowo kruchy.



Stosowany od stuleci do wykonywania odcisków pieczęci na szczególnie ważnych dokumentach, ponieważ bardzo trudno jest odtworzyć wytłoczony stemplem relief bez jego zniszczenia lub choćby uszkodzenia. Listy, koperty zamknięte przy pomocy pieczęci lakowej często zabezpieczane były dodatkowo cienkim sznurkiem, który był wtopiony w zastygającą masę lakową, toteż otwarcie takiej przesyłki zawsze musiało łączyć się albo z rozdarciem papieru, albo z zerwaniem sznurka zabezpieczającego, albo co najmniej ze złamaniem kruchej pieczęci. Było to dowodem na otwarcie listu przez osoby niepowołane. Lak najczęściej występuje w postaci niewielkich laseczek, które ogrzewa się nad płomieniem, a po upłynnieniu doprowadza do skapywania na zamierzone miejsca.
Świeczka nad którą rozpuszczaliśmy lak była oczywiście profesjonalnie zapalana krzesiwem.



Na zakończenie każdy z uczestników otrzymał pamiątkę w postaci kodeksu rycerskiego i wizerunku jednego z polskich wojowników z okresu dynastii Piastów - od wieku X po wiek XIV.


 


Książki, które pomagały nam przygotować się do imprezy i wejść w klimat:
  • Marianna Gal "Grunwald 1410" Wydawnictwo VEDA
(polecam również inne książki tej autorki)
  • Błażek Kusztelski "Grunwald 1410" G&P Oficyna Wydawnicza Poznań
(nabyty w wakacje w sklepie pod Grunwald :))


  •  Emilie Beaumont "Mały bohater: Rycerz" Wydawnictwo Olesiejuk
  • Oldrich Ruzicka "Zamek Rycerski" Wydawnictwo Welpol Adventure 
(przepięknie wykonana, 3D książeczka skupiająca się jednak głównie na budowie zamku)
  • Philippe Simon, Marie-Laura Bouet "Świat w obrazkach: Rycerze" Wydawnictwo Olesiejuk
(ilość wiedzy ogromna, przekazywana w prosty sposób - uwielbiamy te serie)




23 maja 2014

Pałac Bielińskich i bitwa ze Szwedem

W tym roku podczas Nocy Muzeów odbywającej 17 maja już za dnia część naszej rodziny i kolega Ani Kacper udali się do Otwocka Wielkiego. Znajduje się tam Muzeum Wnętrz w dawnej letniej siedzibie starej mazowieckiej szlachty z ziemi ciechanowskiej. Był to ród Bielińskich, którego przedstawiciele sprawowali urzędy senatorów i biskupów.
Pałac jest bardzo ładny, pochodzi z XVII wieku. Jego budowę rozpoczęto w 1682 roku, a ukończono w 1689. Zainteresowanych szczegółami i historią odsyłam do strony muzeum.

Na zachętę załączam zdjęcie z Wikipedii oraz link do panoramy sferycznej pałacu.


W środku jest równie pięknie. Tu już zdjęcia Anusiowe.


Sala balowa i ówczesne stroje :)


Linkuję również filmy z YouTube pokazujące atmosferę na zewnątrz:
  • prezentacja grup rekonstrukcyjnych tu i tu
  • potyczka tu i tu z wystrzałami
  • i oficjalny zwiastun imprezy
A wieczorem odbyła się.. "Wielka Bitwa ze Szwedem"! Przy szczęku szabel, huku dział i muszkietów.  Hałas, huk i dym gryzący w oczy - pełny realizm. Ania całą bitwę zatykała uszy.. A pomiędzy walczącymi przechadzała się śmierć z kosą.  Bitwa zakończyła się zwycięstwem Polaków po wzięciu przez najemnika szkockiego dowódcę wojsk szwedzkich do niewoli.

Z wyprawy wszyscy wrócili bardzo zadowolenia i z planami by za rok to powtórzyć :)
Polecamy!


28 stycznia 2014

Wykopaliska archeologiczne w myśl neurodydaktyki - Starożytna Grecja

W myśl zasad neurodydaktyki staram się urozmaicać naszą naukę działaniami sensorycznymi, najlepiej związanymi z dotykiem i rozwiązywaniem problemów. Podczas poznawania Starożytnej Grecji (w klasie III, chociaż teraz w klasie IV również do niej wracamy) wymyśliłam taką oto zabawę, jako przerywnik bardziej tradycyjnych metod nauczania. Związane to było również z wielkim zainteresowaniem Ani archeologią. Przy okazji jest to zabawa również bardzo atrakcyjna dla Stasia (w zeszłym roku), a teraz na pewno i Antosia - chociaż jeszcze nie próbował.

Z ceramiki starożytnej Grecji wybrałam trzy, dosyć podobne amfory wykonane stylem czarnofigurowym. Zdjęcia pochodzące z Wikipedii dopasowałam do mniej więcej jednego rozmiaru, tak by naczynia  nie różniły się wielkością. Wydrukowałam je, zalaminowałam, następnie wycięłam wzdłuż kształtów.




Następnie złożyłam wszystkie trzy razem i pocięłam na części (puzzle) tak by każda waza składała się z kawałków o mniej więcej takich samych kształtach. Miało to na celu utrudnienie pracy, by ułożenie wazy znalezionej w kawałkach podczas "wykopalisk" nie było za łatwe.







Kolejną czynnością było stworzenie wykopalisk. Ponieważ pora roku nie sprzyjała zabawie w paskownicy posłużyłam się miejscem pracy w zaciszu domowym.
Przygotowałam dwie miski - dla każdego z dzieci. Włożyłam do nich różne "archeologiczne" znaleziska i zasypałam "piachem". Znaleziskami może być dosłownie wszystko, byle były one dostosowane wielkością do naszego stanowiska pracy i dały się ukryć pod "ziemią". Znalazły się więc tam zarówno tzw. "śmieci" jak i bardziej "cenne" przedmioty - czytaj "starodawne" wisiorki i biżuteria, dawne monety, tajemnicze pudełeczka, ceramiczne figurki . Wrzucajcie co tam w domu znajdziecie. Dzieci ucieszą się z każdej znalezionej rzeczy, przynajmniej moje dosłownie wszystkim były zachwycone.

Tak wyglądały przygotowane "znaleziska" przed zasypaniem:



Oczywiście dodane zostały również pocięte części amfor greckich. Jednak wymieszane, tak by dzieci ukłądając puzzle musiały ze sobą współpracować przy ich kompletowaniu.

Ponieważ nie lubię piasku w domu zastąpiłam go mąką, kaszą manną, płatkami owsianymi i kaszą jaglaną. Specjalnie dobrałam różne struktury by odczucia sensoryczne były ciekawsze. Ale też by odkurzacz poradził sobie z posprzątaniem po wykopaliskach.

Ponieważ wcześniej rozmawialiśmy o archeologii dzieci wiedziały, że szukając dawnych przedmiotów należy robić to ostrożnie i delikatnie. Dostarczyłam im "specjalistycznych narzędzi" do wyszukiwania w postaci różnych pędzelków, małych łopatek, łyżeczek, patyczków etc.



Pierwsze znaleziska :)


I kolejne.


Pod koniec pracy pomyśleliśmy o fartuszkach. Okazało się też, że przydatne będą dodatkowe sprzęty do wyszukiwania ;)

Na koniec zostały wspólnie ułożone greckie amfory ze znalezionych na obydwu stanowiskach archeologicznych części naczyń.



Myślę, że zaletą tej zabawy jest możliwość dostosowywania jej do aktualnych potrzeb edukacyjnych. "Zakopać" możemy przecież wszystko, czy będą to prehistoryczne narzędzia, starożytne misy, średniowieczna biżuteria czy kości dinozaura. Ten ostatni pomysł na pewno zrealizujemy, ponieważ rośnie nam kolejny miłośnik tych prehistorycznych gadów :)