To tytuł zestawu edukacyjnego do nauki ortografii Wydawnictwa Pedagogicznego Operon.
Dostaliśmy go już jakiś czas temu od naszych Kochanych Kumów - jeszcze raz pięknie dziękujemy.
Karty te są częścią Programu Edukacyjno-Terapeutycznego Ortograffiti. Ania dysleksji nie ma, ale do nauki ortografii karty owe służą nam wspaniale.
Zestaw składa się ze 144 kart (po 24 na każdą trudność ortograficzną: ó, u, h, ch, ż, rz) wielkości mniej więcej standardowych kart do gier typu brydż oraz odpowiadających im pasków (4 paski na stronie A4) z taki samymi wyrazami znajdującymi się na kartach. Wygląda to tak:
Naszą ulubioną formą zabawy jest zgadywanka, jaką kartę wylosowała jedna z grających osób.
Mamy plik kart z daną trudnością ortograficzną np. z "ó". Jedna z osób bierze pierwszą kartę z góry i nikomu jej nie pokazując sprawdza, jakie jest na niej słowo. Pozostali uczestniczy mają za zadanie odgadnąć, co to za wyraz zadając pytania o właściwości, cechy tej rzeczy, osoby, zwierzęcia czy zjawiska. Np. czy to jest u nas w domu (najczęstsze pytanie ;)), czy to jest żywe, duże, małe, z drewna, metalu, czy to znajduje się w lesie, mieście, wodzie, czy to jest osoba, zawód etc. itd. itp. Można zadawać wszelkiego typu pytania (o wygląd, przeznaczenie, kolor etc.), ale odpowiadamy tylko słowami TAK lub NIE. Jedyną informację, której sobie udzielamy na poczatku jest podanie z jaką trudnością ortograficzną jest to wyraz. Bawić się tak można wszędzie: w domu, samochodzie, na spacerze, nawet na przyjęciu z okazji Dnia Babci, co miało u nas ostatnio miejsce. Po odgadnięciu danego hasła, zawsze oglądamy każdą kartę, by lepiej zapamiętać poprawną pisownię. Jesteśmy zawsze bardzo ciekawe, jak dany wyraz został narysowany, by zawrzeć w nim konkretną trudność ortograficzną. Bardzo sprzyja temu rysunek połączony z danym słowem w zabawny sposób.
Druga forma naszej pracy z tym materiałem polega na losowaniu przez Anię dwóch kart A4 z paskami (jeszcze ich nie wycięłyśmy). Następnie ja robię z nich kopię, by Ania mogła swobodnie pisać po nich kolorowym markerem. To ćwiczenie pozwala nie tylko zapamiętać pisownię danego wyrazu poprzez bodźce wzrokowe i dotykowe, ale jest również dla nas formą doskonalenia pisania i zasad łączenia ze sobą poszczególnych liter, z czym Anulka ma jeszcze problemy.
Autorki Marta Bogdanowicz i Małgorzata Różyńska wymieniają jeszcze szereg innych metod na pracę z "Kartami ortomagicznymi" m.in.: Czarny Piotruś (po dwie karty z tą samą trudnością ortograficzną i jedną dowolna nieposiadającą pary), Memo, Bingo, Flash card, Kalambury, Rodzinki (grupowanie kart według różnych kryteriów), Niespodzianka (umieszczamy kartę z problemowym wyrazem w widocznym miejscu, po paru dniach zmieniamy jej miejsce tak by zaskoczyć dziecko pozytywne emocje przy odnalezieniu karty pomagają w lepszym zapamiętaniu jej pisowni) i inne.
Paski z wyrazami można używać polisensorycznie czyli wielozmysłowo. Dane słowo na paskach można pisać palcem (a nie tylko długopisem czy mazakiem), wyklejać go plasteliną lub innym tworzywem i czytać przy tym słowo na głos.
Jest to jedna z pomocy naukowych wspaniale spełniająca wymogi neurodydaktyki, o których pisałam wcześniej.
Wracając natomiast do naszej "Aktywnej ortografii" stwierdzam, że metoda działa. Po sesji z daną trudnością ortograficzną Anulka potrafi spisać zasady jej pisowni bezbłędnie. Nie mogłam się oprzeć by jej choć trochę nie sprawdzić..
"Uczenie się nie jest efektem nauczania.
Uczenie się jest efektem działania podejmowanego przez tego, który się uczy".
John Caldwell Holt
John Caldwell Holt
© Wszelkie prawa w zakresie kopiowania i upowszechniania zamieszczonych na tym blogu tekstów i zdjęć w celach publicznych są zastrzeżone. Teksty i zdjęcia nie mogą być publikowane i powielane bez pisemnej zgody autorki.
Jeśli chcesz coś skopiować proszę napisz do mnie: m.m.kosicka@gmail.com
Jeśli chcesz coś skopiować proszę napisz do mnie: m.m.kosicka@gmail.com
Natomiast w zaciszu domowym ze wszelkich pomysłów, metod, sposobów korzystajcie proszę do woli :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ortografia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ortografia. Pokaż wszystkie posty
29 stycznia 2012
23 stycznia 2012
Aktywna ortografia
Klasa druga więc nadszedł czas na ortografię. Na szczęście Ania dużo czyta i to na pewno jest pomocne przy nauce zasad poprawnej pisowni. Chociaż tak przy okazji to mam ostatnio problem by ją odgonić od książek, o zgrozo. Czyta jak się tylko obudzi, czyta do jedzenia, w ciągu dnia, wieczorem i na dobranoc, na swoim łóżku ma kupkę składająca się zwykle z jakichś 6-8 pozycji.. Czasami ciężko zachęcić ją do innej aktywności.
Wracając do ortografii, zastanawiałam się jak w atrakcyjny sposób poznawać jej zasady. Różne pisma, gazetki czy zeszyty do jej nauki nie wzbudzają u Ani zainteresowania, wręcz przeciwnie budzą odrazę. Dlatego, że trzeba w nich pisać, a tego moje dziecko nie lubi szczególnie. Widzę w tym dużo swojej winy. Niestety wcześniej nie ćwiczyłyśmy zbyt często mięśni dłoni, motoryka mała była nam obca. Dopiero przy Stasiu odkrywam, jak wiele jest ciekawych i fajnych zabaw pomagających później przy nauce pisania. Na szczęście Ania tymi stasiowymi aktywnościami jest zainteresowana i razem ćwiczą swoje łapki, poza tym przecież codziennie coś pisze, więc pomalutku, pomalutku jakoś idzie. Jednak to nie jest to co tygrysy lubią najbardziej. Mój tygrys lubi brykać i czytać :)
Ponieważ lubi brykać wymyśliłam sobie, że można to skakanie połączyć z ortografią. Byłaby to nauka zgodna ze wskazówkami neurodydaktycznymi.
Poprosiłam Anię by na dużych kartkach A4 z bloku technicznego napisała wszystkie ortograficzne litery, czyli: ó,u, ż, rz, h, ch. Następnie kartki te zalaminowałyśmy. W ten sam sposób potraktowałam spisane również na kartkach A4 zasady ortograficzne dla każdej z wymienionych liter.
Zasady służą powtórzeniu. Natomiast litery kładziemy na podłodze w pewnej odległości od siebie.
Zabawa polega na mówieniu przeze mnie słowa z trudnością ortograficzną np. jaskółka, stół czy fartuch, a Ania skacze na odpowiednią (poprawną w założeniu) literę i tłumaczy zasadę pisowni. Jaskółka - wyjątek, stół bo stoły, fartuch bo końcówka -uch. Ale najważniejsza jest poprawność odpowiedzi, wyjaśnienie pisowni, jeśli Ania go nie pamięta, mówię ja. Na razie bawiłyśmy się tylko w słowa dotyczące danych par liter (u-ó, ż-rz, h-ch) ale myślę, że gdy poznamy lepiej zasady ortograficzne, będziemy mogły rozłożyć na podłodze wszystkie plansze. Będzie więcej skakania i pewnie więcej śmiechu i zabawy.
Oczywiście pomiędzy wypowiadanymi przez ze mnie słowami jest dzikie bieganie i ganianie się rodzeństwa, tym sposobem Staś też jest zadowolony, a ja mam nadzieję, że w jego głowie również trochę tej wiedzy zostanie.
Wracając do ortografii, zastanawiałam się jak w atrakcyjny sposób poznawać jej zasady. Różne pisma, gazetki czy zeszyty do jej nauki nie wzbudzają u Ani zainteresowania, wręcz przeciwnie budzą odrazę. Dlatego, że trzeba w nich pisać, a tego moje dziecko nie lubi szczególnie. Widzę w tym dużo swojej winy. Niestety wcześniej nie ćwiczyłyśmy zbyt często mięśni dłoni, motoryka mała była nam obca. Dopiero przy Stasiu odkrywam, jak wiele jest ciekawych i fajnych zabaw pomagających później przy nauce pisania. Na szczęście Ania tymi stasiowymi aktywnościami jest zainteresowana i razem ćwiczą swoje łapki, poza tym przecież codziennie coś pisze, więc pomalutku, pomalutku jakoś idzie. Jednak to nie jest to co tygrysy lubią najbardziej. Mój tygrys lubi brykać i czytać :)
Ponieważ lubi brykać wymyśliłam sobie, że można to skakanie połączyć z ortografią. Byłaby to nauka zgodna ze wskazówkami neurodydaktycznymi.
Poprosiłam Anię by na dużych kartkach A4 z bloku technicznego napisała wszystkie ortograficzne litery, czyli: ó,u, ż, rz, h, ch. Następnie kartki te zalaminowałyśmy. W ten sam sposób potraktowałam spisane również na kartkach A4 zasady ortograficzne dla każdej z wymienionych liter.
Zasady służą powtórzeniu. Natomiast litery kładziemy na podłodze w pewnej odległości od siebie.
Zabawa polega na mówieniu przeze mnie słowa z trudnością ortograficzną np. jaskółka, stół czy fartuch, a Ania skacze na odpowiednią (poprawną w założeniu) literę i tłumaczy zasadę pisowni. Jaskółka - wyjątek, stół bo stoły, fartuch bo końcówka -uch. Ale najważniejsza jest poprawność odpowiedzi, wyjaśnienie pisowni, jeśli Ania go nie pamięta, mówię ja. Na razie bawiłyśmy się tylko w słowa dotyczące danych par liter (u-ó, ż-rz, h-ch) ale myślę, że gdy poznamy lepiej zasady ortograficzne, będziemy mogły rozłożyć na podłodze wszystkie plansze. Będzie więcej skakania i pewnie więcej śmiechu i zabawy.
Oczywiście pomiędzy wypowiadanymi przez ze mnie słowami jest dzikie bieganie i ganianie się rodzeństwa, tym sposobem Staś też jest zadowolony, a ja mam nadzieję, że w jego głowie również trochę tej wiedzy zostanie.
Etykiety:
język polski,
neurodydaktyka,
ortografia,
SP kl I-III
Subskrybuj:
Posty (Atom)

