Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
"Uczenie się nie jest efektem nauczania.
Uczenie się jest efektem działania podejmowanego przez tego, który się uczy".
John Caldwell Holt
© Wszelkie prawa w zakresie kopiowania i upowszechniania zamieszczonych na tym blogu tekstów i zdjęć w celach publicznych są zastrzeżone. Teksty i zdjęcia nie mogą być publikowane i powielane bez pisemnej zgody autorki.
Jeśli chcesz coś skopiować proszę napisz do mnie: m.m.kosicka@gmail.com
Natomiast w zaciszu domowym ze wszelkich pomysłów, metod, sposobów korzystajcie proszę do woli :)

27 lutego 2012

Kalendarz Wielkopostny 2012

W tym roku nasz czas oczekiwania na Zmartwychwstanie Pana przeżywamy z kalendarzem wielkopostnym Linum.
Na każdy dzień Wielkiego Postu przypada konkretny fragment z Biblii przybliżający nam historię zbawienia.

Środa Popielcowa: (Jl 2:12-13) Obraz: popiół
2-gi dzień (czwartek) Grzech pierworodny (Rdz 3:1-20) Obraz: jabłko, wąż
3-ci dzień (piątek) Kain i Abel (Rdz 4:1-12) Obraz: dwóch mężczyzn, jeden z nich stoi ze wzniesionymi pięściami.
4-ty dzień (sobota) Arka Noego (Rdz 6:5-13; 9:8-11) Obraz: Arka Noego.

5-ty dzień (poniedziałek) Abraham i Izaak (Rdz 22:1-18) Obraz: baranek
6-ty dzień (wtorek) Jezus i Abraham (J 8:31-40) Obraz: łańcuch - symbol  niewoli, z której wyswobodził nas Chrystus
7-my dzień  (środa) Mojżesz i 10 przykazań (Wj 20:1-21) Obraz: dwie kamienne tablice
8-my dzień (czwartek) Przymierze z Abrahamem i Mojżeszem (Jr 31:31-33) Obraz: Rozpostarte ramiona
9-ty dzień (piątek) Nowe Przymierze (Łk 22:15-20) Obraz: Złożone dłonie
10-ty dzień (sobota) Dwa największe przykazania (Mt 22:34-40) Obraz: zapis dwóch przykazań

11-ty dzień (poniedziałek) Czterdzieści lat na pustynie (Lb 14:2-4; 10-12; 17-19; 33-34) Obraz: mały kawałek chleba symbolizujący mannę
12-ty dzień (wtorek) Czterdzieści dni na pustyni (Łk 4:1-13) Obraz: kamień lub zdjęcie miasta symbolizującego kuszenie przez diabła
13-ty dzień (środa) Dzień Pański (Jl 2:10-16) Obraz: trąba
14-ty dzień (czwartek) Jonasz i wielka ryba (Jon 1:1-4:11) Obraz: wieloryb
15-ty dzień (piątek) Kogo mam posłać? (Iz 6:8-10) Obraz: rozgrzany do czerwoności węgiel
16-ty dzień (sobota) Zaufanie i Obrona (Ps 22) Obraz: kula ziemska

17-ty dzień (poniedziałek) Prorok Jeremiasz (Jer 1:4-8; 3:12-15) Obraz: laska pasterska
18-ty dzień (wtorek) Historia Eliasza (2Krl 2:9-12) Obraz: ognisty rydwan
19-ty dzień (środa) Historia Elizeusza (2Krl 4:38-44) Obraz: kosz z chlebem i rybami
20-ty dzień (czwartek) Bochenki chleba i ryby (Mk 6:34-44) Obraz: kosz z chlebem i rybą
21-y dzień (piątek) Gabriel i Namaszczony (Dn 9:15-24) Obraz: Anioł Gabriel 
22-gi dzień (sobota) Namaszczenie Dawida (1 Sm 16:1-13) Obraz: róg z oliwą

23-ci dzień (poniedziałek) Namaszczenie w Betanii (Mt 26:6-13) Obraz: flakon perfum
24-ty dzień (wtorek) Jan Chrzciciel (Łk 1:13-17, 80) Obraz: dzban z wodą
25-ty dzień (środa) Prorpctwo Nowego Ładu (Mi 4:1-7) Obraz: miecz i sierp
26-ty dzień (czwartek) Wypełnienie Proroków (Łk 24:44-48) Obraz: Księga Pisma Świętego
27-my dzień (piątek) Przemienienie (Łk 9:28-36) Obraz: namiot
28-my dzień (sobota) Wjazd do Jerozolimy (Mt 21:1-9) Obraz: osioł, palma

W niedzielę nie ma postu, dlatego tych (pięciu) dni nasz kalendarz nie obejmuje. Wielki Post kończy się przed Niedzielą Palmową, następnie rozpoczyna się Wielkie Tydzień. Na ten czas przygotujemy sobie coś specjalnego.
Kalendarz wg. Linum jest w formie krzyża, na który przykleja się rysunki symbolizujące konkretne fragmenty ze Słowa Bożego. Ania zrobiła ilustracje, ja zrobiłam krzyż. Wyszedł nam dosyć duży ten kalendarz, ponieważ każdy rysunek jest wielkości 10/10 cm. Ta wielkość robi wrażenie. Ilustracje przyklejamy od dołu, następnie, na bocznych ramionach krzyża i ostatnie od góry. Tak by w centrum krzyża zakończyć proces. Aktualnie przykleiłam tam wielkie serce z napisem "Wielki Post", które wraz ze Zmartwychwstaniem Pana zamienię na Jego zwycięski i radosny wizerunek. Chciałabym również, aby na Wielkanoc nasz krzyż zakwitł kwiatami. Papierowymi oczywiście - ale to będzie niespodzianka dla dzieci (jeśli jej tu nie przeczytają..). Przed moją córką już nic się nie ukryje odkąd posiada tę cenną sztukę ;)
Nasze rysunki są w wolnej interpretacji Anusi tak więc np. Kain i Abel są symbolizowani przez to czym się zajmują. Kain ma kłosy zboża w ręku, a Abel jest z krówką. Mannę też Ania narysowała tak jak ją sobie wyobraża, a nie w formie chleba. Pozwoliłam jej na swobodne wyrażanie się, byleby rysunek był związany z tekstem. Fragmenty Pisma Świętego też sobie trochę poszerzamy.. Przy okazji wywiązują się ciekawe rozmowy, spostrzeżenia i rozważania. I rodzice tez się muszą pogłowić i otworzyć na Słowo Boże.. :)
Ania sama znajduję fragment w Piśmie Świętym i czyta go na głos, więc przy okazji uczymy się kolejności Ksiąg, skrótów i ćwiczymy jak rozszyfrować taki np. zapis Jl 2:12-13.
Kalendarz zaczęliśmy uroczyście uzupełniać w Środę Popielcową po powrocie z Eucharystii.
Przyniosłam wtedy w chusteczce popiół dla Stasia i Antosia (chłopcy są chorzy) i zupełnie przypadkiem był to ładny wstęp do całości. Można było popiół obejrzeć z bliska, a nawet posypać nim głowę brata. Antoś miał to szczęście być posypany popiołem dwukrotnie, przez Anię i przez Stasia (też koniecznie chciał to zrobić). Do tej pory wygrzebuję mu ten popiół z włosków (mimo kąpieli!). Śmialiśmy się, że dlatego właśnie Antoś ma post szczególny, je tylko mleko.. mamy :)



W tym roku wróciliśmy też do "Wielkopostnych ziarenek". Do trzech szklanek (mogą to być jakieś pojemniki/słoiki etc.) włożyłam trzy rodzaje ziaren: fasolę, cieciorkę i groch. Symbolizują one modlitwę, post (wyrzeczenie) i jałmużnę (uczynki miłosierdzia). Dzieci za każda taką czynność mogą przerzucić jedno ziarenko do dużego słoika z napisem "Wielkopostne ziarenka". Pomysł, dostosowany do nas, został zaczerpnięty stąd.
Na Wielkanoc uzbierane ziarenka "przemienią się" w cukierki :) Słoik bez względu na ilość zdobytych ziarenek zapełniam cały słodyczami. Liczą się chęci i próby, a nie ekonomia. W tym wypadku stosujemy ekonomię Bożą :)


Jeśli ktoś z Was chciałaby skorzystać z naszych zeszłorocznych pomysłów zapraszam tutaj i polecam również stronę Jo "A tak się bawimy", gdzie znajdziecie kalendarz Lacy przetłumaczony na j. polski. My w zeszłym roku po prostu narysowaliśmy go sami :) U Jo jest też fajny pomysł na kalendarz dla Maluchów z Barnkiem i też bardzo wdzięczny na koronę cierniową. Mam nadzieję, że w przyszłym roku uda się nam ją zrobić.

26 lutego 2012

Utrwalamy części mowy: rzeczownik - czasownik - przymiotnik

Tym razem będzie post bez zdjęć, gdyż ta metoda nauki jest trudna do uchwycenia na fotografii.
Zastanawiałam się jak utrwalać z Anią części mowy w tak zwanym "wolnym czasie" np. gdy jedziemy samochodem i wymyśliłam sobie szukanie wyrazów z jednej rodziny, ale wykorzystując trzy części mowy: rzeczownik, czasownik i przymiotnik.
Jedna osoba mówi np. ból czyli rzeczownik, druga szuka czasownika i przymiotnika, czyli w tym przykładzie będą to słowa bolećbolesny.
Prawdziwa zabawa zaczyna się gdy takiego słowa znaleźć nie można..  
Drzewo, drzewiasty.. i  drzewieć ?? 
Cytryna , cytrynowy i cytrynieć ?? 
O "drzewieniu" możemy rozmawiać w sytuacji Entów u Tolkiena. Natomiast w gwarze pałuckiej ten czasownik oznacza rdzewieć. Ciekawe, prawda?
Ale o cytrynieniu jeszcze nie słyszałyśmy.. :)
Internet też nie ;)

Przy tej metodzie jest dużo śmiechu, a przy okazji utrwalamy części mowy.

Polecam też stronę multimedialną do nauki części mowy:
http://czesci-mowy.pl/rzeczownik/

10 lutego 2012

Kurs Montessori do wygrania u Ewy

Ewa (Wczesna Edukacja Antka i Kuby), rewelacyjna mama dwójki chłopaków, ma przyjemność zaprosić Was na profesjonalny kurs z metody Marii Montessori. Więcej przeczytacie tutaj.
Polecam cały blog, jest bardzo inspirujący.

29 stycznia 2012

"Karty Ortomagiczne - polisensoryczne utrwalanie poprawnej pisowni"

To tytuł zestawu edukacyjnego do nauki ortografii Wydawnictwa Pedagogicznego Operon.
Dostaliśmy go już jakiś czas temu od naszych Kochanych Kumów - jeszcze raz pięknie dziękujemy.
Karty te są częścią Programu Edukacyjno-Terapeutycznego Ortograffiti. Ania dysleksji nie ma, ale do nauki ortografii karty owe służą nam wspaniale.

Zestaw składa się ze 144 kart (po 24 na każdą trudność ortograficzną: ó, u, h, ch, ż, rz)  wielkości mniej więcej standardowych kart do gier typu brydż oraz odpowiadających im pasków (4 paski na stronie A4) z taki samymi wyrazami znajdującymi się na kartach. Wygląda to tak:



Naszą ulubioną formą zabawy jest zgadywanka, jaką kartę wylosowała jedna z grających osób.
Mamy plik kart z daną trudnością ortograficzną np. z "ó". Jedna z osób bierze pierwszą kartę z góry i nikomu jej nie pokazując sprawdza, jakie jest na niej słowo. Pozostali uczestniczy mają za zadanie odgadnąć, co to za wyraz zadając pytania o właściwości, cechy tej rzeczy, osoby, zwierzęcia czy zjawiska. Np. czy to jest u nas w domu (najczęstsze pytanie ;)), czy to jest żywe, duże, małe, z drewna, metalu, czy to znajduje się w lesie, mieście, wodzie, czy to jest osoba, zawód etc. itd. itp. Można zadawać wszelkiego typu pytania (o wygląd, przeznaczenie, kolor etc.), ale odpowiadamy tylko słowami TAK lub NIE. Jedyną informację, której sobie udzielamy na poczatku jest podanie z jaką trudnością ortograficzną jest to wyraz. Bawić się tak można wszędzie: w domu, samochodzie, na spacerze, nawet na przyjęciu z okazji Dnia Babci, co miało u nas ostatnio miejsce. Po odgadnięciu danego hasła, zawsze oglądamy każdą kartę, by lepiej zapamiętać poprawną pisownię. Jesteśmy zawsze bardzo ciekawe, jak dany wyraz został narysowany, by zawrzeć w nim konkretną trudność ortograficzną. Bardzo sprzyja temu rysunek połączony z danym słowem w zabawny sposób.

Druga forma naszej pracy z tym materiałem polega na losowaniu przez Anię dwóch kart A4 z paskami (jeszcze ich nie wycięłyśmy). Następnie ja robię z nich kopię, by Ania mogła swobodnie pisać po nich kolorowym markerem. To ćwiczenie pozwala nie tylko zapamiętać pisownię danego wyrazu poprzez bodźce wzrokowe i dotykowe, ale jest również dla nas formą doskonalenia pisania i zasad łączenia ze sobą poszczególnych liter, z czym Anulka ma jeszcze problemy.




Autorki Marta Bogdanowicz i Małgorzata Różyńska wymieniają jeszcze szereg innych metod na pracę z "Kartami ortomagicznymi" m.in.: Czarny Piotruś (po dwie karty z tą samą trudnością ortograficzną i jedną dowolna nieposiadającą pary), Memo, Bingo, Flash card, Kalambury, Rodzinki (grupowanie kart według różnych kryteriów), Niespodzianka (umieszczamy kartę z problemowym wyrazem w widocznym miejscu, po paru dniach zmieniamy jej miejsce tak by zaskoczyć dziecko pozytywne emocje przy odnalezieniu karty pomagają w lepszym zapamiętaniu jej pisowni) i inne.

Paski z wyrazami można używać polisensorycznie czyli wielozmysłowo. Dane słowo na paskach można pisać palcem (a nie tylko długopisem czy mazakiem), wyklejać go plasteliną lub innym tworzywem i czytać przy tym słowo na głos.


Jest to jedna z pomocy naukowych wspaniale spełniająca wymogi neurodydaktyki, o których pisałam wcześniej.

Wracając natomiast do naszej "Aktywnej ortografii" stwierdzam, że metoda działa. Po sesji z daną trudnością ortograficzną Anulka potrafi spisać zasady jej pisowni bezbłędnie. Nie mogłam się oprzeć by jej choć trochę nie sprawdzić..

23 stycznia 2012

Aktywna ortografia

Klasa druga więc nadszedł czas na ortografię. Na szczęście Ania dużo czyta i to na pewno jest pomocne przy nauce zasad poprawnej pisowni. Chociaż tak przy okazji to mam ostatnio problem by ją odgonić od książek, o zgrozo. Czyta jak się tylko obudzi, czyta do jedzenia, w ciągu dnia, wieczorem i na dobranoc, na swoim łóżku ma kupkę składająca się zwykle z jakichś 6-8 pozycji.. Czasami ciężko zachęcić ją do innej aktywności.
Wracając do ortografii, zastanawiałam się jak w atrakcyjny sposób poznawać jej zasady. Różne pisma, gazetki czy zeszyty do jej nauki nie wzbudzają u Ani zainteresowania, wręcz przeciwnie budzą odrazę. Dlatego, że trzeba w nich pisać, a tego moje dziecko nie lubi szczególnie. Widzę w tym dużo swojej winy. Niestety wcześniej nie ćwiczyłyśmy zbyt często mięśni dłoni, motoryka mała była nam obca. Dopiero przy Stasiu odkrywam, jak wiele jest ciekawych i fajnych zabaw pomagających później przy nauce pisania. Na szczęście Ania tymi stasiowymi aktywnościami jest zainteresowana i razem ćwiczą swoje łapki, poza tym przecież codziennie coś pisze, więc pomalutku, pomalutku jakoś idzie. Jednak to nie jest to co tygrysy lubią najbardziej. Mój tygrys lubi brykać i czytać :)

Ponieważ lubi brykać wymyśliłam sobie, że można to skakanie połączyć z ortografią. Byłaby to nauka zgodna ze wskazówkami neurodydaktycznymi.
Poprosiłam Anię by na dużych kartkach A4 z bloku technicznego napisała wszystkie ortograficzne litery, czyli: ó,u, ż, rz, h, ch. Następnie kartki te zalaminowałyśmy. W ten sam sposób potraktowałam spisane również na kartkach A4 zasady ortograficzne dla każdej z wymienionych liter.
Zasady służą powtórzeniu. Natomiast litery kładziemy na podłodze w pewnej odległości od siebie.
Zabawa polega na mówieniu przeze mnie słowa z trudnością ortograficzną np. jaskółka, stół czy fartuch, a Ania skacze na odpowiednią (poprawną w założeniu) literę i tłumaczy zasadę pisowni. Jaskółka - wyjątek, stół bo stoły, fartuch bo końcówka -uch. Ale najważniejsza jest poprawność odpowiedzi, wyjaśnienie pisowni, jeśli Ania go nie pamięta, mówię ja. Na razie bawiłyśmy się tylko w słowa dotyczące danych par liter (u-ó, ż-rz, h-ch) ale myślę, że gdy poznamy lepiej zasady ortograficzne, będziemy mogły rozłożyć na podłodze wszystkie plansze. Będzie więcej skakania i pewnie więcej śmiechu i zabawy.

Oczywiście pomiędzy wypowiadanymi przez ze mnie słowami jest dzikie bieganie i ganianie się rodzeństwa, tym sposobem Staś też jest zadowolony, a ja mam nadzieję, że w jego głowie również trochę tej wiedzy zostanie.

22 stycznia 2012

Motywacja

Jak motywować swoje dziecko do nauki. Ciągle o tym rozmyślam... Kiedy idziemy według podręcznika Ania szybko się nudzi. Pisanie trwa w nieskończoność i nawet najprostsze zadania bez stałego motywowania i przynaglania ciągną się i ciągną. I niezbyt pomagają tablice motywacyjne, zdobywanie serduszek, nagród, słodyczy czy innych niespodzianek. Jeśli robimy cokolwiek innego, co sama wymyślę lub podam w inny sposób treść z podręcznika, idzie jak z płatka.
Problem tkwi w tym, że obawiam się za bardzo odbiegać od planu szkolnego i martwię się, czy idąc własnym torem nie zaszkodzę Ani w... zdaniu egzaminu. No właśnie! Te nieszczęsne egzaminy paraliżują mnie. A na jednoczesne przerabianie podręczników i własne pomysły czasu nie starcza. Więc tak lawiruję, trochę tego, trochę tamtego.. A przecież nie o taką szkołę mi chodziło.. Wiem, że problem tkwi też w umiejętnym rozplanowaniu materiału, harmonogramie dnia i tygodnia. Pracuję nad tym ale przyznaję, logistyka to nie jest moja mocna strona. Harmonogram tygodniowy powstał we wrześniu, jednak jego realizacja trochę się rozmywa. Mamy co prawda do czego dążyć. Dobre i to ;) Najgorzej idzie z pozycją pierwszą czyli rozłożeniem materiału w czasie, zbyt odległe terminy i plany przerastają mnie. Jestem zadaniowa i zupełnie nie widzę spraw w dalszej perspektywie. W obliczu edukacji domowej nie jest to zbyt dobre. Ale pracuję, szukam, staram się doskonalić nasz system nauczania.
O procesie uczenia się fenomenalnie pisze pani Marzena Żylińska na swoim blogu.
I w ten sposób dodaje mi odwagi by od stricte podręcznikowego uczenia uciekać. Potwierdza się to również w moich obserwacjach. Kochany mąż kupił mi na gwiazdkę laminator. Ania również bardzo się zainteresowała tym urządzeniem i koniecznie chciała mi pomóc przy tworzeniu materiałów dla niej. I faktycznie - zgodnie z zasadami neurodydaktyki - pomoce naukowe wspólnie zrobione od razu przyniosły efekty. Po pierwsze Ania od razu chciała je wypróbować, po drugie bardzo wiele nauczyła się podczas samego ich robienia, po trzecie była chętniejsza do pracy z nimi też później.

Neurodydaktyka to nowe podejście do nauczania w świetle badań nad pracą mózgu.
Pani Marzena jako czynniki pomocne naszym mózgom w procesie uczenia się wymienia:
- łączenie wiedzy kognitywnej z emocjami i aktywnością ciała
- bezstresową przyjazną atmosferę
- praktyczne znaczenie/zastosowanie poznawanego materiału
- poznawanie raczej przez wzrok a nie słuch (ułatwia zapamiętywanie)
- poznawanie przez dotyk rąk (ręce mają w mózgu bardzo dużą reprezentację, ich aktywność pobudza więc wiele struktur neuronalnych)
- możliwość odniesienia poznawanego materiału do własnych doświadczeń
- rozwiązywanie problemów i przetwarzanie informacji zamiast reprodukowania
- praca w grupie

Ten ostatni czynnik jest dla ED trochę trudniejszy do spełnienia. Jednak pozostałe są bardzo inspirujące i zachęcam do nich gorąco. Postaram się w kolejnych postach podawać parę przykładów pracy jakie obmyśliłam próbując zastosować te wskazówki.

Proszę też o Wasze komentarze i wskazówki, jak motywujecie dzieci do pracy, jak planujecie ich naukę, harmonogram dnia etc. Będę wdzięczna za wszelkie uwagi.


Wydrapywanka 2012

Chcę się z Wami podzielić naszą noworoczną wydrapywanką :)
Bardzo mi się ta metoda plastyczna spodobała.
To będzie taki post na szybko ;)

Najpierw Anusia pokolorowała kartkę papieru kredkami świecowymi. Ponieważ zmęczyła się, resztę zrobiła dnia następnego. Reszta oznaczała pomalowanie kartki czarną farbą, a następnie po jej wyschnięciu wydrapanie rysunku dowolnym narzędziem. U nas w użyciu były: wykałaczki, patyczek do szaszłyków, widelec, łyżka.




Szczęśliwego Nowego Roku!

Pomysł zaczerpnęłam z podręcznika Wydawnictwa Nowej Ery "Nowe już w szkole" dla klasy II.

Stasio był w tym czasie zajęty dinozaurami, ale o tym i stasiowym malowaniu innym razem.


Na prośbę Anci załączam też nasze malowanki balonowe :)