Do zrobienia naszych świątecznych kartek wykorzystałyśmy papier wizytówkowy, blok techniczny kolorowy, nożyczki wycinające falbaniaste kształty, cekiny w kształcie gwiazdek oraz kupione w najzwyklejszej pasmanterii aplikacje na taśmie z choinkami, gwiazdkami, bałwankami, kokardkami etc. (tego typu). Oczywiście także kredki i kolorowe, brokatowe pisaki :) Ach! Zapomniałabym. Używałyśmy też kupionej w Empiku, profesjonalnej, koronkowej, samoprzylepnej taśmy do scrapowania firmy Heyda . I jeszcze rzecz niezbędna czyli klej introligatorski. Uff, chyba już wszystko wymieniłam.
"Uczenie się nie jest efektem nauczania.
Uczenie się jest efektem działania podejmowanego przez tego, który się uczy".
John Caldwell Holt
John Caldwell Holt
© Wszelkie prawa w zakresie kopiowania i upowszechniania zamieszczonych na tym blogu tekstów i zdjęć w celach publicznych są zastrzeżone. Teksty i zdjęcia nie mogą być publikowane i powielane bez pisemnej zgody autorki.
Jeśli chcesz coś skopiować proszę napisz do mnie: m.m.kosicka@gmail.com
Jeśli chcesz coś skopiować proszę napisz do mnie: m.m.kosicka@gmail.com
Natomiast w zaciszu domowym ze wszelkich pomysłów, metod, sposobów korzystajcie proszę do woli :)
4 stycznia 2012
Nasz scraping świąteczny
Od jakiegoś już czasu pociąga mnie scrapowanie. Co raz bardziej. Niestety czasu by rozwinąć to zainteresowanie brak. Jednak na specjalne okazje staram się z Anią coś w tej dziedzinie robić. I tak powstają kartki na dzień babci, urodziny, imieniny oraz na święta.
Do zrobienia naszych świątecznych kartek wykorzystałyśmy papier wizytówkowy, blok techniczny kolorowy, nożyczki wycinające falbaniaste kształty, cekiny w kształcie gwiazdek oraz kupione w najzwyklejszej pasmanterii aplikacje na taśmie z choinkami, gwiazdkami, bałwankami, kokardkami etc. (tego typu). Oczywiście także kredki i kolorowe, brokatowe pisaki :) Ach! Zapomniałabym. Używałyśmy też kupionej w Empiku, profesjonalnej, koronkowej, samoprzylepnej taśmy do scrapowania firmy Heyda . I jeszcze rzecz niezbędna czyli klej introligatorski. Uff, chyba już wszystko wymieniłam.
Do zrobienia naszych świątecznych kartek wykorzystałyśmy papier wizytówkowy, blok techniczny kolorowy, nożyczki wycinające falbaniaste kształty, cekiny w kształcie gwiazdek oraz kupione w najzwyklejszej pasmanterii aplikacje na taśmie z choinkami, gwiazdkami, bałwankami, kokardkami etc. (tego typu). Oczywiście także kredki i kolorowe, brokatowe pisaki :) Ach! Zapomniałabym. Używałyśmy też kupionej w Empiku, profesjonalnej, koronkowej, samoprzylepnej taśmy do scrapowania firmy Heyda . I jeszcze rzecz niezbędna czyli klej introligatorski. Uff, chyba już wszystko wymieniłam.
Etykiety:
kartki okolicznościowe,
scrapowanie
3 stycznia 2012
Wygraliśmy Jumbo Tweezers :)
To moje drugie Candy w życiu i ... wygraliśmy! Hura!
Hym.. tylko, że byliśmy bezkonkurencyjni... więc nie dziwnego ;)
Bezkonkurencyjni bo... jedyni uczestnicy :P
Tak czy siak bardzo się cieszę, dzieci chyba też. Pierwsze próby już były - segregowanie makaronu i fasoli. Fasola trochę za mała. Szukamy lepszego tworzywa do pracy.
Candy było u Gadżetomamy - jeszcze raz serdecznie dziękujemy i pozdrawiamy organizatorkę :)
Hym.. tylko, że byliśmy bezkonkurencyjni... więc nie dziwnego ;)
Bezkonkurencyjni bo... jedyni uczestnicy :P
Tak czy siak bardzo się cieszę, dzieci chyba też. Pierwsze próby już były - segregowanie makaronu i fasoli. Fasola trochę za mała. Szukamy lepszego tworzywa do pracy.
Candy było u Gadżetomamy - jeszcze raz serdecznie dziękujemy i pozdrawiamy organizatorkę :)
Etykiety:
konkurs
25 grudnia 2011
Bożego Narodzenia!
Kochani,
Kiedy Jezus urodził się w Betlejem, to nie rodził się w komfortowej klinice położniczej otoczony życzliwym personelem medycznym, w sterylnym i bezpiecznym pomieszczeniu.
Urodził się w stajni, pośród gnoju zwierzęcego. Zamiast łóżeczka z pluszakami otrzymał żłób z żywymi zwierzakami.
Urodził się w stajni, pośród gnoju zwierzęcego. Zamiast łóżeczka z pluszakami otrzymał żłób z żywymi zwierzakami.
Po porodzie nie dane mu było wrócić do domu, musiał uciekać z kraju, narażony na różne niebezpieczeństwa, jakich w tamtym czasie nie brakowało.
Jego los dzielili najbliżsi mu w tym czasie Maryja i Józef. Ze względu na Jezusa stali się wygnańcami, oddaleni od rodziny i bliskich, w obcej ziemi, pośród ludzi obcego języka.
Jego los dzielili najbliżsi mu w tym czasie Maryja i Józef. Ze względu na Jezusa stali się wygnańcami, oddaleni od rodziny i bliskich, w obcej ziemi, pośród ludzi obcego języka.
Dzisiaj my wspominamy to wydarzenie: Boże Narodzenie.
Chciejmy więc pamiętać o tym wszystkim, nie dajmy się zwieść sielsko-anielskiej wizji z różnych świątecznych obrazków,
pamiętajmy że Jezus to nie jakaś bozia, ale to Człowiek z krwi i kości, który tak samo przeżywał trudy życia jak my.
Szczególnie teraz kiedy jesteśmy straszeni przez media różnymi niebezpieczeństwami, które czekają nas w przyszłości,
warto patrzeć na Jezusa, który przecież zwycięsko wychodził z każdej opresji, nawet tej najgorszej - śmierci.
pamiętajmy że Jezus to nie jakaś bozia, ale to Człowiek z krwi i kości, który tak samo przeżywał trudy życia jak my.
Szczególnie teraz kiedy jesteśmy straszeni przez media różnymi niebezpieczeństwami, które czekają nas w przyszłości,
warto patrzeć na Jezusa, który przecież zwycięsko wychodził z każdej opresji, nawet tej najgorszej - śmierci.
Dlatego życzymy Wam i sobie, abyśmy w te Święta jeszcze bardziej zbliżyli się do Jezusa, który jak mówi Pismo Święte:
„Nie takiego bowiem mamy arcykapłana, który by nie mógł współczuć naszym słabościom, lecz doświadczonego we wszystkim na nasze podobieństwo, z wyjątkiem grzechu.
Przybliżmy się więc z ufnością do tronu łaski, abyśmy otrzymali miłosierdzie i znaleźli łaskę dla [uzyskania] pomocy w stosownej chwili.” Hbr 4,15-16
Przybliżmy się więc z ufnością do tronu łaski, abyśmy otrzymali miłosierdzie i znaleźli łaskę dla [uzyskania] pomocy w stosownej chwili.” Hbr 4,15-16
Kosiki
ps. załączamy życzenia od dzieci :)
Etykiety:
Boże Narodzenie
16 grudnia 2011
Fajny prezent (nie tylko) pod choinkę
Zupełnie przypadkiem w sklepie z pamiątkami na naszej ulicy, gdzie zajrzałam w ramach przed świątecznych zakupów szukając ozdób Bożonarodzeniowych natknęłam się na fajne zabawki.
Ciekawe, rozwijające, łączące zabawę z nauką. Więc dzielę się. Może ktoś z Was skorzysta.
Więcej tego typu zestawów kreatywnych znajdziecie np. na tej stronie.
Drugie odkrycie dotyczy Hodowli kryształów oraz Wykopalisk: kwarcu, minerałów, pirytu (czyli tzw. złoto głupców) etc. Przykładowy link tutaj. Ale szukajcie w sieci, może są gdzieś w atrakcyjniejszej cenie.
Posty o aktualnych naszych działaniach powstają.. w mojej głowie. Może uda się je zamieścić też na naszym blogu, jeśli pod choinkę dostanę worek dodatkowego czasu.
Pozdrawiam :)
Ciekawe, rozwijające, łączące zabawę z nauką. Więc dzielę się. Może ktoś z Was skorzysta.
Więcej tego typu zestawów kreatywnych znajdziecie np. na tej stronie.
Drugie odkrycie dotyczy Hodowli kryształów oraz Wykopalisk: kwarcu, minerałów, pirytu (czyli tzw. złoto głupców) etc. Przykładowy link tutaj. Ale szukajcie w sieci, może są gdzieś w atrakcyjniejszej cenie.
Posty o aktualnych naszych działaniach powstają.. w mojej głowie. Może uda się je zamieścić też na naszym blogu, jeśli pod choinkę dostanę worek dodatkowego czasu.
Pozdrawiam :)
4 grudnia 2011
Rączki małe
Tylko dwie mam rączki małe lecz do pracy doskonałe!
Anusia zawsze lubiła ten wierszyk Marii Konopnickiej, z którego cytat pozwoliłam sobie trochę sparafrazować.
W wierszyku wszak mowa jest o praniu. Jedno i drugie jest zajęciami, które Stasio uwielbia. Wygonić go z łazienki jest trudno. Trzeba też uważać na wszelkie pojemniki z wodą. Zaraz je ten szkrab wypatrzy i już zaczyna się zabawa. Ale dziś chciałam napisać o tym, jak ćwiczymy nasze paluszki na sucho. Z Anią niestety tak nie pracowałyśmy i pewnie też w dużej mierze dlatego pisanie nie jest jej ulubioną czynnością. Aczkolwiek muszę ją pochwalić. Postępy poczyniła duże. Na pewno przyczyniły się do tego różne zajęcia organizowane pod kątem Stasia, w których Ania też bardzo chętnie uczestniczy. Widzę też jak bardzo pozytywny wpływ na jej paluszki ma nauka gry na pianinie.
Staś bardzo lubi przesypywać i segregować. Chyba jak każde dziecko w tym wieku. Czasami mam opory by na to pozwalać. Zwłaszcza gdy właśnie odkurzyłam mieszkanie, ale biorąc pod uwagę korzyści staram się jednak udostępniać mu jak najczęściej tę formę pracy/zabawy.
Wsypywanie kamyczków do butelki nasz synek wymyślił sobie sam. Z prawie każdego spaceru Staś wraca z większą lub mniejszą ilością tych "pomocy naukowych"..
Tu segregujemy dwa rodzaje makaronu i fasolę. Gdy paluszki Stasiowe się już zmęczą, ulubionym zajęciem jest przesypywanie..Staram się zachęcać też Stasia do wykonywania tych czynności łyżeczką plastikową.
Odmianą tej zabawy jest przyklejanie drobnych elementów do plasteliny wylepionej w pojemniczku. Wykorzystaliśmy tutaj plastikowe pojemniki na żywność po sushi ale mogą by po czymkolwiek (lodach, serkach, ciastkach etc.). Obrazki wtedy mają mniejszą szansę na rozsypanie się, niż gdy zrobimy je po prostu na kartce lub tekturze. Łatwiej też je wtedy wyeksponować na domowych wystawach.
Zabawę zaczęłyśmy z Anią. Poniżej pierwsze próby. Powstał obrazek przedstawiający zimę i lato (w związku z tematem czterech pór roku). Po prawej stronie jest bałwanek, po lewej łąka z kwiatami i cebulą (cytuję), na środku rośnie drzewo podzielone przeciwstawnymi porami roku. Ania wykorzystała kolorowy makaron spaghetti, kaszę jaglaną, cieciorkę i fasolę.
Staś gdy zobaczył dzieło Ani koniecznie chciał również wylepić swój obrazek. Udało się to dnia następnego. Dla Stasia najbardziej fascynująca była kasza jaglana. Bardzo trudno było go powstrzymać przed jej "używaniem" zanim wykleił plasteliną swoją tackę. Konieczna była pomoc taty, by proces ten przyspieszyć. Gdy tło było już wylepione - według taty "Krajobraz Marsowy" - Stasiek z zapałem zabrał się do wklepywania, wciskania i wgniatania kaszy oraz innych materiałów.
Anusia zawsze lubiła ten wierszyk Marii Konopnickiej, z którego cytat pozwoliłam sobie trochę sparafrazować.
W wierszyku wszak mowa jest o praniu. Jedno i drugie jest zajęciami, które Stasio uwielbia. Wygonić go z łazienki jest trudno. Trzeba też uważać na wszelkie pojemniki z wodą. Zaraz je ten szkrab wypatrzy i już zaczyna się zabawa. Ale dziś chciałam napisać o tym, jak ćwiczymy nasze paluszki na sucho. Z Anią niestety tak nie pracowałyśmy i pewnie też w dużej mierze dlatego pisanie nie jest jej ulubioną czynnością. Aczkolwiek muszę ją pochwalić. Postępy poczyniła duże. Na pewno przyczyniły się do tego różne zajęcia organizowane pod kątem Stasia, w których Ania też bardzo chętnie uczestniczy. Widzę też jak bardzo pozytywny wpływ na jej paluszki ma nauka gry na pianinie.
Staś bardzo lubi przesypywać i segregować. Chyba jak każde dziecko w tym wieku. Czasami mam opory by na to pozwalać. Zwłaszcza gdy właśnie odkurzyłam mieszkanie, ale biorąc pod uwagę korzyści staram się jednak udostępniać mu jak najczęściej tę formę pracy/zabawy.
Wsypywanie kamyczków do butelki nasz synek wymyślił sobie sam. Z prawie każdego spaceru Staś wraca z większą lub mniejszą ilością tych "pomocy naukowych"..
Tu segregujemy dwa rodzaje makaronu i fasolę. Gdy paluszki Stasiowe się już zmęczą, ulubionym zajęciem jest przesypywanie..Staram się zachęcać też Stasia do wykonywania tych czynności łyżeczką plastikową.
Odmianą tej zabawy jest przyklejanie drobnych elementów do plasteliny wylepionej w pojemniczku. Wykorzystaliśmy tutaj plastikowe pojemniki na żywność po sushi ale mogą by po czymkolwiek (lodach, serkach, ciastkach etc.). Obrazki wtedy mają mniejszą szansę na rozsypanie się, niż gdy zrobimy je po prostu na kartce lub tekturze. Łatwiej też je wtedy wyeksponować na domowych wystawach.
Zabawę zaczęłyśmy z Anią. Poniżej pierwsze próby. Powstał obrazek przedstawiający zimę i lato (w związku z tematem czterech pór roku). Po prawej stronie jest bałwanek, po lewej łąka z kwiatami i cebulą (cytuję), na środku rośnie drzewo podzielone przeciwstawnymi porami roku. Ania wykorzystała kolorowy makaron spaghetti, kaszę jaglaną, cieciorkę i fasolę.
Staś gdy zobaczył dzieło Ani koniecznie chciał również wylepić swój obrazek. Udało się to dnia następnego. Dla Stasia najbardziej fascynująca była kasza jaglana. Bardzo trudno było go powstrzymać przed jej "używaniem" zanim wykleił plasteliną swoją tackę. Konieczna była pomoc taty, by proces ten przyspieszyć. Gdy tło było już wylepione - według taty "Krajobraz Marsowy" - Stasiek z zapałem zabrał się do wklepywania, wciskania i wgniatania kaszy oraz innych materiałów.
Efekt pracy dzieci. Anusiowy Traktor i Stasiowy Krajobraz Marsjański ;)
Antoś zaś ćwiczy podnoszenie główki :)
Antoś zaś ćwiczy podnoszenie główki :)
Etykiety:
motoryka mała,
prace plastyczne
28 listopada 2011
Adwent 2011
Wczoraj rozpoczął się czas oczekiwania na narodziny Pana Jezusa - Adwent. Jak to mówi moja córka - przygotowanie do urodzin Pana Jezusa.
W tym roku ponownie zagościły na naszym stole cztery adwentowe świece - każda symbolizuje kolejny tydzień oczekiwania. Co niedziela zapalamy kolejną świecę, tak by ostatniej niedzieli mogły płonąć wszystkie cztery. Bardzo lubię ten zwyczaj. I praktykowanie go w domu jest głębiej i bardziej osobiście przeżywane, niż tylko oglądanie kolejnych zapalonych świec w Kościele. Przynajmniej dla mnie. W tym roku pojawiła się też już dyskusja "kto ma zdmuchnąć świeczkę" po modlitwie. Kiedy zapalamy świece staramy się ten czas poświęcić rozważaniom, pobyć ze sobą w obliczu nadchodzącego Święta. Ania chciała, żebyśmy tak jak w zeszłym roku czytali książkę Marka Kity "Wszyscy na Ciebie czekamy". Wczorajszej niedzieli to nam nie wyszło. Czekaliśmy na powrót Ani z zapaleniem pierwszej świecy, niestety wieczorem Staś zaczął gorączkować i był tak marudny, że udało nam się tylko krótko razem pomodlić.
Chciałabym też zaprosić dzieciaki (bardziej Anię oczywiście) do zwyczaju "Sianka dobrych uczynków". W zeszłym roku nie wyszło. Tym razem się przygotowałam. Więcej o tej formie przeżywania adwentu pisałam w zeszłym roku tutaj. Dla rodziców tutaj.
W tym roku w związku z narodzinami Antosia Wigilia odbędzie się u nas w domu. To będzie nasz debiut. Ania już chce w związku z tym przystrajać nasze mieszkanie świątecznymi ozdobami.. Na razie udaje mi się jeszcze jej to wyperswadować ;) Proszę by poczekała jeszcze ze dwa tygodnie. Ale do robienia ozdób choinkowych zbieramy się już teraz. Ania uczy się też grać na keyboardzie dwie kolędy: "Przybieżeli do Betlejem" i "Wśród nocnej ciszy". Zapowiadają się ciekawe Święta :)
Chciałabym również podzielić się z Wami wierszem jaki Ania napisała na tę okazję. Zapytałam się Ani czy nauczymy się jakiegoś wiersza na Wigilię, na co Ancia odparła, że sama taki napisze. Po czym usiadała i napisała. Oryginał wklejam poniżej. Anulka miała problemy ze zmiękczeniami, stąd skreślenia, przepisać jeszcze raz nie chciała.
W tym roku ponownie zagościły na naszym stole cztery adwentowe świece - każda symbolizuje kolejny tydzień oczekiwania. Co niedziela zapalamy kolejną świecę, tak by ostatniej niedzieli mogły płonąć wszystkie cztery. Bardzo lubię ten zwyczaj. I praktykowanie go w domu jest głębiej i bardziej osobiście przeżywane, niż tylko oglądanie kolejnych zapalonych świec w Kościele. Przynajmniej dla mnie. W tym roku pojawiła się też już dyskusja "kto ma zdmuchnąć świeczkę" po modlitwie. Kiedy zapalamy świece staramy się ten czas poświęcić rozważaniom, pobyć ze sobą w obliczu nadchodzącego Święta. Ania chciała, żebyśmy tak jak w zeszłym roku czytali książkę Marka Kity "Wszyscy na Ciebie czekamy". Wczorajszej niedzieli to nam nie wyszło. Czekaliśmy na powrót Ani z zapaleniem pierwszej świecy, niestety wieczorem Staś zaczął gorączkować i był tak marudny, że udało nam się tylko krótko razem pomodlić.
Chciałabym też zaprosić dzieciaki (bardziej Anię oczywiście) do zwyczaju "Sianka dobrych uczynków". W zeszłym roku nie wyszło. Tym razem się przygotowałam. Więcej o tej formie przeżywania adwentu pisałam w zeszłym roku tutaj. Dla rodziców tutaj.
W tym roku w związku z narodzinami Antosia Wigilia odbędzie się u nas w domu. To będzie nasz debiut. Ania już chce w związku z tym przystrajać nasze mieszkanie świątecznymi ozdobami.. Na razie udaje mi się jeszcze jej to wyperswadować ;) Proszę by poczekała jeszcze ze dwa tygodnie. Ale do robienia ozdób choinkowych zbieramy się już teraz. Ania uczy się też grać na keyboardzie dwie kolędy: "Przybieżeli do Betlejem" i "Wśród nocnej ciszy". Zapowiadają się ciekawe Święta :)
Chciałabym również podzielić się z Wami wierszem jaki Ania napisała na tę okazję. Zapytałam się Ani czy nauczymy się jakiegoś wiersza na Wigilię, na co Ancia odparła, że sama taki napisze. Po czym usiadała i napisała. Oryginał wklejam poniżej. Anulka miała problemy ze zmiękczeniami, stąd skreślenia, przepisać jeszcze raz nie chciała.
Etykiety:
adwent,
sianko dobrych uczynków,
wiara
27 listopada 2011
Świateczne Candy u GadżetoMamy
A do wygrania Jumbo Tweezers - specjalne szczypce, którymi dzieci mogą ćwiczyć motorykę małą. Urocze cudeńko, które na pewno przyniosłoby wiele radości Stasiowi, a później i Antkowi. Dlatego przyłączamy się do zabawy.
I Was też do niej zapraszamy :)
Więcej u Gadżeto Mamy :)
I Was też do niej zapraszamy :)
Więcej u Gadżeto Mamy :)
Etykiety:
Jumbo Tweezers,
motoryka mała,
pomoce naukowe
Subskrybuj:
Posty (Atom)









